Homo – paradoks. Zniewolenie „synapsowe”.


To wiedzą nawet małe dzieci: by zrozumieć czym jest światła, trzeba poznać także istotę ciemności, by zrozumieć czym jest zimno, trzeba wpierw poczuć ciepło? Człowiek, który zapada na ciężką chorobę, zaczyna cenić swoje zdrowie, a ten komu zajrzy w oczy śmierć, pojmuje czym jest życie?

Podobnie jest z wolnością – wolność i niewola to jakby rodzeństwo, dwa krańce tego samego kija. Niewola zawsze powstaje w głowie, która wpierw sama jest zniewolona. To jakby „auto – zniewolenie”, które w przykrej konsekwencji zniewala innych. Bo czy człowiek wolny i ceniący sobie wolność, byłby zdolny zniewolić innego człowieka?

Niewola to nie tylko kraty więzienia, ale także bieda i głód, to cierpienie i strach przed wojną, samotnością.

Jak wielkie muszą powstać różnice pomiędzy nędzą a dobrobytem, zniewoleniem i wolnością, wojną i pokojem, miłością a nienawiścią, jak bardzo muszą się od siebie oddalić ludzie, by któregoś dnia podać sobie ręce?

Czy to nie paradoks?

Maridal.


21 responses so far, want to say something?

  1. Josanka says:

    Może tym miernikiem długości oddalenia jest tęsknota?…Tylko że tyle ile jest ludzi, tyle mamy tęsknot. Krótkie, długie, intensywne,brak tęsknoty, zakaz tęsknoty. I tęsknimy często za Kimś czy czymś innym.
    A gdybyśmy tak odwrócili pytanie i spytali: Jak bardzo trzeba zbliżyć się do drugiego człowieka by chcieć trzymać go za rękę i wiedzieć, że przy nim tylko ( wcale nie aż dzięki niemu) jesteśmy wolni ?…..
    Owszem, nie sposób poznać ciemności jeśli nie znamy światła. Podobnie jest z chłodem i ciepłem a nawet smakiem słonym i kwaśnym.
    Dlaczego jednak ( o paradoksie ..) stymuluje nas bardziej strach, chłód,ciemność, choroba, a nie słońce, ukojenie,miłość? Właśnie dlaczego bardziej cenimy własne życie jeśli je prawie straciliśmy, a nie cenimy Go bo jest ?
    Racja, to wszystko wydaje się być w naszej głowie. A może tam jest bo ktoś powiedział nam, że tak musi być? Że zawsze musi być zniewolenie.
    I tak snujemy to od pokoleń.Każdy względem sobie i względem innych ludzi, jak pajęczynę…
    Zamiast spróbować odwrócić pytanie…..

  2. Maridal says:

    Ładnie ;-)

  3. MAZUR says:

    Mario nie bylbym soba jakbym nie napisal.
    “Miernikiem dlugosci oddalenia” jest metrowka, linijkan kilometra, mapa.
    Zblizac sie za bardzo nie ma sensu – grozi choroba lub co gorsza poznaniem drugiej osoby.
    na reszte wole chyba nie odpisywac.

  4. Maridal says:

    Jednym słowem pozostaje chodzić na piwo? ;-)

  5. MAZUR says:

    COS w tym jest….. tylkok problem z p[iwem moze polegac na tym, ze po jakims czasie (piwach) moze jednak dochodzic do zblizen. – a ta wlasnie teorie chcialbym kiedys obalic.

  6. Maridal says:

    Ilość wypitych piw jest wprost proporcjonalna do zmiejszającej sie odległosic pomiedzy ludzmi ;-)

  7. MAZUR says:

    a czasami – rozczarowanie zblizeniem – odwrotnie proporcjonalne do zainteresowania w trakcie spozywania.

  8. Maridal says:

    Wniosek. Pijąc czy nie pijąc i tak wszyscy spotkamy się na tym samym szczycie. To nieco zmidyfikowana wersja buddyjskiego przysłowia ;-)

  9. Josanka says:

    O ile ja się znam na piwie, to stanowi czynnik zbliżający ludzi tylko w relacji ciało-ciało.Jednak z ciałem sobie nie porozmawiamy, za długo przynajmniej, A jeśli ktoś nie ma ochoty na rozmowę, to może znalazł już swoją Duszyczkę?
    I to niekoniecznie zawsze tylko z Nią będzie na to piwo chadzał….

    Przyznaje, czasami jest tak, że wcale nie chce się szukać.Tylko tak sobie myślę : o czym będziemy wtedy rozmawiać na tym szczycie. O piwie? O abstrakcjach? Nie no, proszę Was;)
    Pozdrawiam :)

  10. Maridal says:

    Jak dojdziemy na ten szczyt to się okaże, ze tam nie ma piwialni i że to jeden z powodów, który sprawia, ża tak niewielu chce się na ten szczyt wchodzic? Ha? ;-)

  11. Josanka says:

    Może będzie winnica?
    A sprowadzając kwestię bardzo praktycznie i prozaicznie: kiedyś dawno, dawno temu w prawie każdym polskim domu pędziło się b…..
    Nie sądzę więc by akurat ten ewentualny brak był powodem.
    Czy piwo nas uszczęśliwia? …

  12. Josanka says:

    Mnie może czasami ciut. Jak tysiące innych drobiazgów : Słońce, czekolada, zielone oczy kota sąsiadki, sąsiadka albo sąsiad ( zależy :) ), książka, pogaduszki do poduszki. I tak by można wymieniać do końca świata, siedząc przy winie czy piwie jeśli wolisz ;)

  13. MAZUR says:

    Mario!!!!!! – Halo!!!!! – przyznac musisz, ze nasze spotkania w relacji: piwo-piwo – NIGDY nie konczyly sie spotkaniem lub “czynnikiem zblizajacym” sic!

  14. Pruderia says:

    wiecie… żeby ludzie się do siebie zbliżyli nic nie potrzeba… tylko ludzi…

  15. Josanka says:

    A miało być o wolności i zniewoleniu jednostki i społeczeństw. I co wyszło? Wszystko przez to piwo. Ah, kiwa się głowa, kiwa od tego piwa ;)

  16. Maridal says:

    Wolność polega właśnie na tym aby na każdy temat dyskutować w każdy możliwy sposób ;-)

  17. magda says:

    mądre wnioski – najbardziej uniwersalne prawdy opierają się na paradoksach, ale nie myśl o tym za dużo, bo to niezdrowe. przepraszam, ze się wtrąciłam, pozdrowienia :)

  18. Maridal says:

    Magda na Boga jak Ty tu trafiłaś? ;-)

  19. Josanka says:

    Czasami się tak właśnie zastanawiam czy ( o paradoksie) zbyt długie rozważania nad kwestią nie rozwiązują problemu lecz go gmatwają i czy aby nie jest tak, że zbyt dużo mądrych myśli oddala nas trochę od świata, od innych ludzi…
    Happiness is easy ??? ;)

  20. MAZUR says:

    Ja tak troszke – rozbijajac co prawda ciekawy topic – chcialem tylko wtracic – GDZIE MOJ MLOTEK!!!!!!!!!!!!!

  21. Josanka says:

    Mazur, młotek w sumie pasuje i do zniewalania i do uwalniania się więc całkiem, całkiem się wpasowałeś ;) Oczywiście najbardziej pasuje do wbijania gwoździ ale to by było za proste ; )
    Szukaj bliżej siebie….:)

Dodaj komentarz

***************************************