![]()
To wiedzą nawet małe dzieci: by zrozumieć czym jest światła, trzeba poznać także istotę ciemności, by zrozumieć czym jest zimno, trzeba wpierw poczuć ciepło? Człowiek, który zapada na ciężką chorobę, zaczyna cenić swoje zdrowie, a ten komu zajrzy w oczy śmierć, pojmuje czym jest życie?
Podobnie jest z wolnością – wolność i niewola to jakby rodzeństwo, dwa krańce tego samego kija. Niewola zawsze powstaje w głowie, która wpierw sama jest zniewolona. To jakby „auto – zniewolenie”, które w przykrej konsekwencji zniewala innych. Bo czy człowiek wolny i ceniący sobie wolność, byłby zdolny zniewolić innego człowieka?
Niewola to nie tylko kraty więzienia, ale także bieda i głód, to cierpienie i strach przed wojną, samotnością.
Jak wielkie muszą powstać różnice pomiędzy nędzą a dobrobytem, zniewoleniem i wolnością, wojną i pokojem, miłością a nienawiścią, jak bardzo muszą się od siebie oddalić ludzie, by któregoś dnia podać sobie ręce?
Czy to nie paradoks?
Maridal.














Josanka says:
Może tym miernikiem długości oddalenia jest tęsknota?…Tylko że tyle ile jest ludzi, tyle mamy tęsknot. Krótkie, długie, intensywne,brak tęsknoty, zakaz tęsknoty. I tęsknimy często za Kimś czy czymś innym.
sty 26, 2009, 19:45:43A gdybyśmy tak odwrócili pytanie i spytali: Jak bardzo trzeba zbliżyć się do drugiego człowieka by chcieć trzymać go za rękę i wiedzieć, że przy nim tylko ( wcale nie aż dzięki niemu) jesteśmy wolni ?…..
Owszem, nie sposób poznać ciemności jeśli nie znamy światła. Podobnie jest z chłodem i ciepłem a nawet smakiem słonym i kwaśnym.
Dlaczego jednak ( o paradoksie ..) stymuluje nas bardziej strach, chłód,ciemność, choroba, a nie słońce, ukojenie,miłość? Właśnie dlaczego bardziej cenimy własne życie jeśli je prawie straciliśmy, a nie cenimy Go bo jest ?
Racja, to wszystko wydaje się być w naszej głowie. A może tam jest bo ktoś powiedział nam, że tak musi być? Że zawsze musi być zniewolenie.
I tak snujemy to od pokoleń.Każdy względem sobie i względem innych ludzi, jak pajęczynę…
Zamiast spróbować odwrócić pytanie…..
Maridal says:
Ładnie
sty 26, 2009, 16:38:32MAZUR says:
Mario nie bylbym soba jakbym nie napisal.
sty 26, 2009, 14:20:08“Miernikiem dlugosci oddalenia” jest metrowka, linijkan kilometra, mapa.
Zblizac sie za bardzo nie ma sensu – grozi choroba lub co gorsza poznaniem drugiej osoby.
na reszte wole chyba nie odpisywac.
Maridal says:
Jednym słowem pozostaje chodzić na piwo?
sty 26, 2009, 14:38:33MAZUR says:
COS w tym jest….. tylkok problem z p[iwem moze polegac na tym, ze po jakims czasie (piwach) moze jednak dochodzic do zblizen. – a ta wlasnie teorie chcialbym kiedys obalic.
sty 26, 2009, 15:19:25Maridal says:
Ilość wypitych piw jest wprost proporcjonalna do zmiejszającej sie odległosic pomiedzy ludzmi
sty 26, 2009, 15:37:07MAZUR says:
a czasami – rozczarowanie zblizeniem – odwrotnie proporcjonalne do zainteresowania w trakcie spozywania.
sty 26, 2009, 16:00:19Maridal says:
Wniosek. Pijąc czy nie pijąc i tak wszyscy spotkamy się na tym samym szczycie. To nieco zmidyfikowana wersja buddyjskiego przysłowia
sty 26, 2009, 16:11:06Josanka says:
O ile ja się znam na piwie, to stanowi czynnik zbliżający ludzi tylko w relacji ciało-ciało.Jednak z ciałem sobie nie porozmawiamy, za długo przynajmniej, A jeśli ktoś nie ma ochoty na rozmowę, to może znalazł już swoją Duszyczkę?
I to niekoniecznie zawsze tylko z Nią będzie na to piwo chadzał….
Przyznaje, czasami jest tak, że wcale nie chce się szukać.Tylko tak sobie myślę : o czym będziemy wtedy rozmawiać na tym szczycie. O piwie? O abstrakcjach? Nie no, proszę Was;)
sty 26, 2009, 18:34:24Pozdrawiam
Maridal says:
Jak dojdziemy na ten szczyt to się okaże, ze tam nie ma piwialni i że to jeden z powodów, który sprawia, ża tak niewielu chce się na ten szczyt wchodzic? Ha?
sty 26, 2009, 19:10:29Josanka says:
Może będzie winnica?
sty 26, 2009, 20:13:01A sprowadzając kwestię bardzo praktycznie i prozaicznie: kiedyś dawno, dawno temu w prawie każdym polskim domu pędziło się b…..
Nie sądzę więc by akurat ten ewentualny brak był powodem.
Czy piwo nas uszczęśliwia? …
Josanka says:
Mnie może czasami ciut. Jak tysiące innych drobiazgów : Słońce, czekolada, zielone oczy kota sąsiadki, sąsiadka albo sąsiad ( zależy
), książka, pogaduszki do poduszki. I tak by można wymieniać do końca świata, siedząc przy winie czy piwie jeśli wolisz
sty 26, 2009, 20:31:59MAZUR says:
Mario!!!!!! – Halo!!!!! – przyznac musisz, ze nasze spotkania w relacji: piwo-piwo – NIGDY nie konczyly sie spotkaniem lub “czynnikiem zblizajacym” sic!
sty 26, 2009, 23:42:19Pruderia says:
wiecie… żeby ludzie się do siebie zbliżyli nic nie potrzeba… tylko ludzi…
sty 26, 2009, 23:42:35Josanka says:
A miało być o wolności i zniewoleniu jednostki i społeczeństw. I co wyszło? Wszystko przez to piwo. Ah, kiwa się głowa, kiwa od tego piwa
sty 26, 2009, 00:01:57Maridal says:
Wolność polega właśnie na tym aby na każdy temat dyskutować w każdy możliwy sposób
sty 26, 2009, 13:21:41magda says:
mądre wnioski – najbardziej uniwersalne prawdy opierają się na paradoksach, ale nie myśl o tym za dużo, bo to niezdrowe. przepraszam, ze się wtrąciłam, pozdrowienia
sty 26, 2009, 15:09:11Maridal says:
Magda na Boga jak Ty tu trafiłaś?
sty 26, 2009, 16:38:45Josanka says:
Czasami się tak właśnie zastanawiam czy ( o paradoksie) zbyt długie rozważania nad kwestią nie rozwiązują problemu lecz go gmatwają i czy aby nie jest tak, że zbyt dużo mądrych myśli oddala nas trochę od świata, od innych ludzi…
sty 26, 2009, 20:22:59Happiness is easy ???
MAZUR says:
Ja tak troszke – rozbijajac co prawda ciekawy topic – chcialem tylko wtracic – GDZIE MOJ MLOTEK!!!!!!!!!!!!!
sty 26, 2009, 09:54:00Josanka says:
Mazur, młotek w sumie pasuje i do zniewalania i do uwalniania się więc całkiem, całkiem się wpasowałeś
Oczywiście najbardziej pasuje do wbijania gwoździ ale to by było za proste ; )
sty 26, 2009, 11:35:32Szukaj bliżej siebie….:)